Męczy mnie jedna rzecz. No bo wczoraj były te urodziny 🍊 i on tam przed Białym Domem zrobił ten jebitny ring i tam się naparzali po ryjach. No i mam pytanie wydaje się najważniejsze….
Kto wygrał?
Jutro będzie wypiekany. Ja natomiast mogę spokojnie pojechać do pracy. Tylko cholera z tego całego gotowania zapomniałem zjeść i teraz mnie trochę skręca. 🫣
To pytanie nie jest bez sensu, bo to już drugi raz gdy jest jakieś współzawodnictwo i jest tam Nawrocki. Znowu nie wiadomo kto wygrał.
Niby wtorek i dzień wolny, a ja mam jakiś spadek formy. Chleb mi nie wyrósł, mojego ciasta drożdżowego nikt nie je, bo wszyscy na diecie, za oknem szaro i zimno… Zaczynam wątpić w siebie, choć akurat na pogodę nie mam wpływu.
Dziś było rano dynamicznie. Najpierw wyprawka szkolna, potem zakupy na szybko i następnie obiad na zmianę ze składaniem chlebka. Dziś okazało się, że bywają takie dni, że cztery palniki w kuchence to za mało. No i wreszcie dwa obiady przygotowane, a chlebek odstawiony do lodówki na wyrastanie.